BASEAI
Case Study

Case study: sklep, który pokazuje ceny, ale nie przyjmuje zamówień — odbojnicepro.pl

8 min czytania

Jak zbudowaliśmy sklep dla TechnOVO, w którym klient widzi cenę, kompletuje koszyk i zamiast zamówienia wysyła zapytanie. Świadomy eksperyment: kontakt z handlowcem zamiast koszyka, i dlaczego w tej branży to ma sens.

Sklep, który pokazuje ceny, ale nie przyjmuje zamówień

Odbojnicepro.pl wygląda jak sklep internetowy: są kategorie, są karty produktów, są ceny, jest koszyk. W ostatnim kroku nie ma jednak płatności — koszyk zamienia się w zapytanie. To nie jest niedokończona funkcja, tylko decyzja, i to najciekawsza rzecz w całym tym projekcie.

Strona główna odbojnicepro.pl — ciemny motyw, żółto-czarna odbojnica na zdjęciu, nagłówek Chroń ludzi, maszyny i infrastrukturę oraz przyciski Otwórz konfigurator i Zapytaj o wycenę
Strona główna. Jeden akcent kolorystyczny — żółć ostrzegawcza — bo w tej branży to nie dekoracja, tylko kod znaczeniowy.

Skąd w ogóle wziął się ten projekt

TechnOVO zaczynało od wroled.pl, a wśród pierwszych produktów były odbojnice i bariery magazynowe oraz oświetlenie. Z czasem firma poszła mocno w oświetlenie, a temat odbojnic odpuściła. Stara strona została i robi swoje do dziś: wciąż przychodzą przez nią pytania o asortyment, którego firma od lat nie oferuje.

Przez te lata TechnOVO urosło o kolejne marki i o linię V-SLOT — konstrukcje z profili aluminiowych dla hobbystów i dla przemysłu. I właśnie to zmieniło rachunek. Wrócić do odbojnic to dziś nie „dołożyć kategorię do sklepu", tylko połączyć trzy rzeczy, które firma już ma: zabezpieczenia magazynu, oświetlenie i konstrukcje aluminiowe. Klient, który zabezpiecza halę, zwykle potrzebuje wszystkich trzech — tylko rzadko kupuje je w jednym miejscu.

Zapytania, które od lat spływają na porzuconą kategorię, to najtańszy możliwy dowód, że popyt istnieje. Rzadko dostaje się takie dane za darmo.

Dlaczego koszyk nie kończy się zamówieniem

Typowy sklep online ma jeden scenariusz: klient wybiera, płaci, dostaje paczkę. W zabezpieczeniach magazynu ten scenariusz działa źle i to z konkretnego powodu — klient prawie nigdy nie potrzebuje tego, co wybrał. Potrzebuje efektu: żeby wózek przestał obijać narożnik regału, żeby ruch pieszy oddzielić od transportowego, żeby inspekcja nie miała uwag. Do tego efektu prowadzi zwykle kilka dróg, a ta wybrana z katalogu bywa najdroższa.

Stąd model, który wspólnie z klientem nazwaliśmy eksperymentem: ceny są jawne, koszyk działa, ale ostatni przycisk wysyła zapytanie, nie zamówienie. Klient kompletuje listę tak samo jak w sklepie, a handlowiec dostaje ją w całości — z wymiarami, ilościami i cenami, które klient widział.

Co zyskuje klient

Widzi ceny od razu, bez formularza „zapytaj o wycenę" i bez czekania. A w odpowiedzi często dostaje warunki lepsze niż cennikowe albo rozwiązanie tańsze od tego, które sam wybrał.

Co zyskuje firma

Rozmowę zamiast transakcji. Przy zabezpieczeniach magazynu jedno zapytanie o cztery słupki bywa początkiem projektu na całą halę — ale tylko wtedy, gdy ktoś zdąży zapytać, co klient właściwie zabezpiecza.

Uczciwie: to działa w jedną stronę kosztem drugiej. Odcinamy klienta, który chciał kupić cztery słupki o drugiej w nocy i mieć to z głowy. Zakładamy, że w tej branży taki klient jest rzadszy niż ten, który i tak napisałby maila z pytaniem „a czy macie coś podobnego, ale tańszego". Czy założenie jest trafne — sprawdzimy na danych, nie na przeczuciu. To jest eksperyment i dla TechnOVO, i dla nas.

Katalog odbojnicepro.pl — siatka kart produktów z cenami od, podziałem na kategorie i filtrami
Katalog działa jak w sklepie: kategorie, ceny „od”, karty produktów. Różnica jest dopiero na końcu ścieżki.

Konfigurator na karcie produktu, nie w osobnej zakładce

Odbojnica to produkt wymiarowy: ta sama konstrukcja przy różnej wysokości i średnicy rury to zupełnie inna cena i zupełnie inna odporność na uderzenie. Dlatego karta produktu nie jest opisem, tylko konfiguratorem — klient ustawia wysokość, wybiera średnicę i wykończenie, a model 3D i cena reagują na bieżąco.

Karta produktu odbojnicy słupowej: po lewej obracany model 3D żółto-czarnego słupka z linią wymiarową, po prawej opis oraz kafelki wyboru wysokości, średnicy rury i wykończenia
Model 3D po lewej obraca się przeciągnięciem i rośnie razem z wybranym wymiarem. Wybory to kafelki, nie listy rozwijane — w hali obsługuje się to kciukiem, nie myszą.

Wybory są kafelkami z dużym polem kliknięcia, a nie listami rozwijanymi. To nie estetyka: te strony ogląda się często na telefonie, na hali, w rękawicach. Lista rozwijana z sześcioma średnicami jest tam wrogiem.

Co dokładnie było po naszej stronie

Strona powstała w stu procentach od zera — nie na gotowym szablonie i nie na motywie kupionym z marketplace. Zakres obejmował:

  • Projekt graficzny całości — makieta, system kolorów, typografia, zasady układu, według których powstają kolejne podstrony.
  • Budowa i wdrożenie na naszym serwerze, razem z certyfikatem, domeną i kopiami.
  • SEO od pierwszego dnia — struktura adresów, dane strukturalne, mapa witryny, opisy kategorii pisane pod realne zapytania, a nie pod „słowa kluczowe".
  • Pomiary — Google Analytics i Search Console podpięte przed publikacją, żeby dane zbierały się od startu, a nie od momentu, w którym ktoś sobie o nich przypomni.
  • Skrzynki pocztowe w domenie klienta i obsługa zapytań ze strony.
  • Opieka nad stroną — rozwój kolejnych etapów, poprawki i utrzymanie.
Formularz zapytania na odbojnicepro.pl — pola kontaktowe i miejsce na opis potrzeby, w ciemnym motywie strony
Koniec ścieżki. Zamiast bramki płatności — zapytanie z kompletem tego, co klient wybrał.

Koszt pełnego wdrożenia zamknął się w okolicach 4000 zł netto — po rabatach należnych za stałą współpracę. To nie jest cennik: przy pierwszym projekcie ta sama praca kosztuje więcej. Podajemy tę liczbę, bo sami nie znosimy case studies, w których wszystko jest świetne, a cena jest tajemnicą.

Czego jeszcze nie wiemy

Strona jest opublikowana, ale wciąż w budowie — kolejne kategorie i funkcje dochodzą etapami. Nie mamy więc żadnych wyników: ani liczby zapytań, ani konwersji, ani porównania z klasycznym koszykiem. Nie będziemy ich zmyślać. Wrócimy do tego case study, gdy dane się zbiorą — również wtedy, gdy okaże się, że eksperyment z koszykiem bez płatności był pomyłką.

Co z tego wynika dla innych firm

Dwie rzeczy warte przemyślenia, niezależnie od branży:

  • Stare strony mówią, czego brakuje w ofercie. Zapytania o porzuconą kategorię to gotowa lista rzeczy, za które ktoś chce zapłacić. Zanim zaczniesz badać rynek, sprawdź, o co ludzie pytają na tym, co już masz.
  • Koszyk nie jest jedynym zakończeniem ścieżki. Jeśli Twój produkt wymaga dobrania, a nie wybrania — jawne ceny plus zapytanie mogą działać lepiej niż płatność online. Pod warunkiem, że ktoś na te zapytania faktycznie odpowiada.

Podobny sposób myślenia opisaliśmy przy rozbudowie sklepu na Shoperze o produkty na wymiar oraz przy sklepie z konfiguratorem ogrodzeń. Efekt gotowej strony można obejrzeć na odbojnicepro.pl.

Masz produkt, którego nie da się po prostu włożyć do koszyka?

Projektujemy i budujemy strony oraz sklepy dla firm, w których zakup wymaga dobrania wymiaru, wariantu albo rozmowy z handlowcem. Od makiety, przez wdrożenie i SEO, po opiekę nad stroną.

Porozmawiajmy o Twoim projekcie →

Twój produkt też ma tysiące wariantów?

Pokaż nam, co konfigurujesz i jak dziś to wyceniasz. Odpowiemy, czy da się to zamknąć w konfiguratorze i ile to zajmie.