BASEAI
Case Study

Sklep na Shoperze i produkty na wymiar: co zmieniliśmy na v-slot.pl

9 min czytania

Rozbudowa sklepu na Shoperze od strony kupującego: koszt wysyłki liczony z gabarytu, wymuszony wybór długości przy cięciu na wymiar, stan magazynowy w sztukach i datach, pasujące akcesoria i filtry z liczbą produktów. Case study wdrożenia na v-slot.pl.

Sklep na Shoperze i produkty na wymiar

Shoper dobrze radzi sobie z produktem, który ma jedną cenę i jedno pudełko. Kłopot zaczyna się tam, gdzie klient musi sobie produkt dobrać: przy profilu ciętym na wymiar, przy wariancie długości, przy komplecie, w którym jedna część pasuje do drugiej tylko w określonym rowku. Standardowa karta produktu zadaje wtedy klientowi pytania, na które sama nie odpowiada — a odpowiada na nie telefon do sklepu. Tak było na v-slot.pl. Poniżej opisujemy, co zmieniliśmy i co dzięki temu zniknęło z codziennej pracy sklepu.

Trzy pytania, które sklep odbierał codziennie

Nie zaczęło się od analizy zgłoszeń ani od raportu. Zaczęło się od tego, że w kolejnych rozmowach ze sklepem trzy pytania wracały uparcie — właściciel odpowiadał na nie raz za razem, przy różnych klientach i różnych produktach. To one wyznaczyły kolejność prac:

  • Ile realnie zapłacę za wysyłkę? — bo na karcie stała jedna kwota, ta sama przy śrubce i przy dwuipółmetrowym profilu.
  • Którą długość właściwie kupuję? — bo sklep zaznaczał wariant za klienta.
  • Czy to do siebie pasuje? — bo pod produktem nie stało nic, co by to rozstrzygało.

Każde z tych pytań to miejsce, w którym strona zostawiła decyzję klientowi, nie dając mu danych do jej podjęcia. Rozbudowa sklepu polegała więc nie na dołożeniu funkcji, tylko na odpowiedzeniu na te pytania tam, gdzie się rodzą — na karcie produktu.

Zestawienie standardowej karty produktu w Shoperze z kartą po rozbudowie: ryczałtowa wysyłka i automatycznie zaznaczony wariant kontra kwota liczona z gabarytu i wymuszony wybór długości
Te same dane produktowe, dwa różne doświadczenia zakupowe. Różnica nie leży w asortymencie, tylko w tym, ile klient musi zgadywać.

Wysyłka policzona dla tej długości, a nie „od 9,99 zł”

Sklep pokazywał jedną kwotę wysyłki, niezależnie od gabarytu. Klient kupujący komplet śrub i klient zamawiający profil o długości dwóch i pół metra widzieli dokładnie to samo. To kosztowało dwa razy: raz — niespodzianką w koszyku, czyli klasyczną przyczyną porzucenia zamówienia, drugi raz — telefonem z pytaniem „ile to naprawdę będzie".

Wiersz na karcie produktu z napisem Koszt dostawy: od 9,99 zł — jedna kwota pokazywana niezależnie od tego, jak długi odcinek klient zamawia
Tak wyglądała informacja o wysyłce: „od 9,99 zł” przy każdej długości. Klient zamawiający trzy metry profilu dowiadywał się prawdy dopiero w koszyku.

Teraz kwota wylicza się z długości, którą klient właśnie wybrał. Krótki odcinek jedzie kurierem za 9,90 zł, dłuższy za 12,90 zł, a powyżej dwóch metrów paczka przestaje być paczką i wchodzi spedycja — 139 zł, z jednym zdaniem wyjaśnienia, dlaczego akurat tyle. Wyjaśnienie stoi przy wyborze, nie na ostatnim kroku zamówienia. Przy produktach, których się nie tnie, kwota bierze się wprost z danych sklepu: z gabarytu i wagi konkretnego towaru.

Przy okazji wyszło coś, czego nikt się nie spodziewał: maszyny mają w tym sklepie realnie darmową dostawę, a karta produktu grzecznie informowała „od 9,99 zł”. Sklep własnym opisem ukrywał swój najmocniejszy argument sprzedażowy.

Ramka na karcie produktu: Wysyłka dla wybranej długości 12,90 zł kurierem InPost, z informacją o darmowym odbiorze osobistym
Po wybraniu odcinka 95 cm klient widzi kwotę dla swojej długości, nazwę przewoźnika i alternatywę w postaci odbioru osobistego.
Ta sama ramka po wybraniu długości 295 cm: 139 zł spedycją SUUS wraz z wyjaśnieniem, że kurierzy nie przyjmują przesyłek powyżej dwóch metrów
Ta sama ramka przy odcinku 295 cm. Kwota rośnie do 139 zł, ale obok stoi powód — i informacja, że krótsze odcinki jadą od 9,90 zł. Klient wie, za co płaci, zanim zdecyduje.
Kolejne kroki: klient wybiera zakres długości, wpisuje dokładny wymiar, system przelicza koszt wysyłki do gabarytu paczki i pokazuje kwotę razem z wyjaśnieniem jeszcze na karcie produktu
Koszt wysyłki poznaje się tam, gdzie zapada decyzja o zakupie — na karcie, a nie na ostatnim ekranie zamówienia.

Cięcie na wymiar: nie da się kupić długości, której klient nie wybrał

To była najdroższa rzecz do naprawienia i zarazem najmniej widoczna. Sklep sam zaznaczał pierwszy wariant długości. Klient, który przyszedł po dwa metry profilu, mógł przejść całe zamówienie z odcinkiem 91–100 cm i nawet nie zauważyć, że cokolwiek wybierał. Nikt go nie oszukał — strona po prostu zdecydowała za niego.

Skutek jest przewidywalny: reklamacja, zwrot i odcinek przycięty na wymiar, którego nie da się sprzedać nikomu innemu. Koszt pomyłki, którą sklep sam wywołał, zostaje po stronie sklepu.

Panel zakupowy przed zmianami: lista długości z automatycznie zaznaczoną wartością 15-20 cm, puste pole na dokładny wymiar i aktywny zielony przycisk Do koszyka
Stan wyjściowy. Pierwsza pozycja z listy zaznaczona sama, pole na dokładny wymiar puste, a przycisk zakupu aktywny — wystarczyło jedno kliknięcie, żeby kupić 15–20 cm zamiast dwóch metrów.

Dziś w pierwszym kroku stoi „wybierz długość”, przycisk dodania do koszyka jest nieaktywny, a pod nim wyjaśnienie, dlaczego. Po wskazaniu zakresu koszyk się odblokowuje, klient wpisuje dokładny wymiar w centymetrach — z podpowiedzią, w jakich granicach się mieści, i z ostrzeżeniem, kiedy wyjdzie poza nie — a na końcu wybiera obróbkę. Kroki, które ma za sobą, dostają zielony numer, a pod spodem cały czas widnieje podsumowanie w rodzaju „Twój odcinek: 95 cm — 33,72 zł”.

Konfigurator cięcia z trzema ponumerowanymi krokami, pierwszy krok z napisem wybierz długość, wyszarzony przycisk Do koszyka i komunikat, że trzeba najpierw wybrać długość
Ten sam panel dzisiaj. Dopóki klient nie wskaże długości, przycisk zakupu jest wyszarzony, a pod nim stoi zdanie tłumaczące, dlaczego.
Ten sam konfigurator po wyborze zakresu 91-100 cm i wpisaniu 95 cm: dwa pierwsze kroki mają zielone numery, na dole podsumowanie Twój odcinek 95 cm za 94,76 zł, przycisk Do koszyka aktywny
Po wskazaniu zakresu i wpisaniu 95 cm kroki zapalają się na zielono, a na dole pojawia się „Twój odcinek: 95 cm — 94,76 zł”. Dopiero teraz koszyk się odblokowuje.

Klient wie, co ląduje w koszyku, zanim tam trafi. Sklep przestaje płacić za nieporozumienie, którego sam był autorem.

„Dostępny” nic nie znaczy. „Na stanie: 399 szt.” znaczy

Klient, który składa maszynę w ten weekend, nie potrzebuje słowa „dostępny” — potrzebuje liczby i daty. Karta pokazuje więc realny stan magazynowy w sztukach i termin wysyłki przypisany do konkretnego produktu: przy jednym „wysyłka w 48 godzin”, przy innym „w 3 dni robocze”. To nie jest jedna obietnica na cały sklep.

Przy okazji uporządkowaliśmy wszystko, co stoi wokół przycisku zakupu. W standardowej karcie te informacje były rozsypane po tabelce pod ceną — producent w jednym wierszu, kod w drugim — a części z nich nie było wcale. Teraz marka i kod są nad tytułem, pod nim liczba sprzedanych sztuk i EAN, dalej cena brutto z ceną netto obok, bo w tym sklepie duża część zamówień idzie na fakturę. Ilość zmienia się przyciskami przy koszyku, a pod nim stoi pasek z tym, o co klient i tak zapyta: zwrot, faktura, odbiór osobisty.

Górna część karty produktu: marka V-Slot i kod nad tytułem, pod tytułem informacja o 1049 sprzedanych sztukach i EAN, cena 94,76 zł z ceną netto obok, na dole zielony napis Na stanie: 399 sztuk z terminem wysyłki w 48 godzin
Zamiast „dostępny” — 399 sztuk i termin wysyłki. Liczba sprzedanych egzemplarzy stoi obok EAN-u: przy części, której nikt wcześniej nie kupował, ta informacja też coś mówi.

To nie jest kosmetyka. Każda z tych informacji zastępuje jedną wiadomość, którą ktoś ze sklepu musiałby odpisać.

Zgodność, którą klient sprawdza sam — i komplet bez wracania do kategorii

W tym asortymencie o zgodności nie decyduje szerokość profilu, tylko typ rowka i przekrój. Różnica bywa myląca: profil T-SLOT 2020 ma rowek 6 mm, dokładnie jak V-SLOT, więc „po szerokości” wygląda na pasujący — a rolki V-Wheel w nim nie pojadą. Klient, który porównuje po nazwie i po jednej liczbie, zamawia część, którą odeśle.

Dlatego dane rozstrzygające zakup nie mogą być zdaniem w środku opisu. Pod galerią zdjęć była pusta kolumna — teraz stoi w niej tabela parametrów z osobnymi polami na rozmiar przekroju, typ rowka, szerokość rowka i kolor, a bezpośrednio pod nią cztery akcesoria pasujące do tego konkretnego profilu, z nazwami i cenami pobieranymi na żywo.

Dobierane są właśnie po typie rowka i przekroju, nie po szerokości — nagłówek modułu mówi wprost „Pasuje do tego profilu · rowek 6 mm”. Podpowiedź zbudowana naiwnie, po podobieństwie nazwy, generowałaby zwroty zamiast je kasować.

Kolumna pod galerią: tabela z rozmiarem przekroju 20 na 80 mm, typem rowka V-Slot, szerokością rowka 6 mm i kolorem, a pod nią moduł Pasuje do tego profilu z czterema akcesoriami i ich cenami
Typ rowka i jego szerokość stoją w osobnych wierszach — to dwie różne rzeczy, a ich mylenie jest najczęstszą przyczyną zamówienia części, która nie pasuje. Poniżej cztery elementy dobrane tą samą regułą.

To samo rozróżnienie wróciło na stronach kategorii jako filtr: „Typ rowka” z opcjami V-Slot i T-Slot stoi obok „Szerokości rowka” z wartościami 6, 8 i 10 mm. Klient zawęża listę do tego, co pasuje do jego konstrukcji, zamiast zgadywać z nazw.

Co widzi klient

Parametry rozbite na osobne pola, cztery elementy pasujące do oglądanego profilu z cenami — i te same parametry jako filtry, którymi zawęzi listę do pasujących pozycji.

Czego nie robi już sklep

Nie tłumaczy przez telefon, czy rolka wejdzie w rowek, i nie przyjmuje zwrotu części kupionej na podstawie podobnej nazwy.

Menu i filtry: szukanie w całym sklepie, nie w jednej gałęzi

Drzewo kategorii liczy tu kilkaset pozycji, a sklep pokazuje w kodzie strony tylko tę gałąź, w której klient akurat stoi. Dlatego boczne menu dostało pole wyszukiwania działające na całym drzewie: wpisana fraza znajduje kategorie także poza bieżącą gałęzią i wyświetla je pod nagłówkiem „w innych kategoriach”, razem ze ścieżką dojścia. Gałęzie zwijają się i rozwijają, aktywna kategoria ma zielony pasek, grubość kroju maleje z każdym poziomem, a strzałka mówi, gdzie da się zejść głębiej.

Menu kategorii na stronie frezarek CNC z wpisaną frazą LED: pod nagłówkiem w innych kategoriach pojawiają się Profile Aluminiowe LED oraz Profile aluminiowe LED 3mb wraz ze ścieżką dojścia
Klient stoi w gałęzi frezarek CNC i wpisuje „LED”. Wynik leży po drugiej stronie sklepu, więc menu pokazuje go osobno — razem ze ścieżką, żeby było wiadomo, dokąd prowadzi.
Boczne menu kategorii z polem filtrowania: rozwinięta gałąź profili aluminiowych, aktywna kategoria 20x80 V-SLOT wyróżniona zielonym paskiem, kolejne poziomy zapisane coraz cieńszym krojem
Klient widzi, gdzie stoi: zielony pasek przy aktywnej kategorii, cieńszy krój na każdym kolejnym poziomie i strzałki przy gałęziach, które można jeszcze rozwinąć.

Na stronach kategorii było jedenaście identycznych, szarych list rozwijanych z napisem „(wybierz)”. Wyglądały tak samo i nie mówiły nic o tym, co się pod nimi kryje. Zastąpiliśmy je pigułkami z liczbą produktów przy każdej opcji, paskiem aktywnych filtrów, z którego można zdejmować pojedyncze warunki, i zwijanymi grupami. Grupy z jedną pozycją zeszły pod „pozostałe opcje”, a dwie grupy nazwane tak samo — „Długość [mm]”, w rzeczywistości dwa różne atrybuty sklepu — zostały scalone w jedną.

Filtry kategorii w formie pigułek z liczbą produktów: rozmiar przekroju, typ rowka V-Slot i T-Slot, szerokość rowka 6, 8 i 10 mm, poniżej zwinięte grupy i odnośnik pozostałe opcje
Przy każdej opcji stoi liczba produktów, a grupy z jedną pozycją schodzą pod „pozostałe opcje”. Widać też, że typ rowka i jego szerokość to dwa osobne filtry.

Liczba przy opcji filtra jest drobiazgiem, który zmienia sposób przeglądania: klient wie, ile produktów kryje się pod danym wyborem, zanim w niego kliknie — i nie trafia na pustą listę.

Pytanie zadane tam, gdzie się rodzi

Na karcie produktu stoją teraz przyciski „Zapytaj o produkt” i „Zadzwoń”, a samo okno zapytania zostało przebudowane. Doszedł też popup „Oddzwonimy”, który zapisuje kontakt jako lead. Sens jest prosty: pytanie, które wcześniej kończyło się zamknięciem karty, dziś kończy się rozmową — i to rozmową, w której handlowiec od razu wie, przy którym produkcie klient stanął.

Czego jeszcze nie wiemy

Nie podamy tu liczby w rodzaju „konwersja wzrosła o trzydzieści procent”, bo takiego pomiaru nie mamy. Wdrożenie jest świeże, a uczciwe porównanie wymaga zestawienia okresów i oddzielenia sezonowości od efektu zmian. Wolimy napisać, co zostało zmienione i dlaczego, niż dołożyć do internetu kolejny procent bez pokrycia.

To, co da się powiedzieć bez pomiaru, brzmi tak: każda z opisanych zmian usuwa konkretne pytanie, na które sklep wcześniej odpowiadał telefonicznie albo mailem. To jest praca, którą ktoś w firmie wykonywał codziennie.

Co z tego wynika dla Twojego sklepu na Shoperze

Standardowe motywy zakładają produkt prosty: jedna sztuka, jedno pudełko, jedna cena. W momencie, w którym Twój produkt ma wymiar, wariant albo regułę zgodności, ta sama karta zaczyna zostawiać klientowi decyzje, do których nie daje mu danych. Warto sprawdzić własny sklep pięcioma pytaniami:

  • Czy klient widzi koszt wysyłki dla swojego gabarytu, zanim wejdzie do koszyka?
  • Czy sklep zaznacza wariant za klienta, czy wymaga świadomego wyboru?
  • Czy słowo „dostępny” da się zamienić na liczbę sztuk i datę wysyłki?
  • Czy pod produktem stoi to, co naprawdę do niego pasuje — dobrane regułą techniczną, a nie podobieństwem nazwy?
  • Czy filtry mówią, ile produktów kryje się pod opcją, zanim klient w nią kliknie?

Każde „nie” w tej liście to jeden telefon dziennie albo jeden porzucony koszyk. Podobną drogę opisaliśmy wcześniej przy sklepie z konfiguratorem ogrodzeń aluminiowych, a od strony automatyzacji zaplecza — w przewodniku o automatyzacji Shopera z n8n. Efekt wdrożenia opisanego wyżej można obejrzeć na żywo w sklepie v-slot.pl.

Sprzedajesz produkt, który klient musi sobie dobrać?

Rozbudowujemy sklepy na Shoperze o to, czego standardowy motyw nie przewiduje: wyceny na wymiar, reguły zgodności, realne koszty wysyłki i filtry, po których da się nawigować. Napisz, co dziś sprawia Ci najwięcej telefonów — powiemy, czy da się to przenieść na stronę.

Porozmawiajmy o Twoim sklepie →

Twój produkt też ma tysiące wariantów?

Pokaż nam, co konfigurujesz i jak dziś to wyceniasz. Odpowiemy, czy da się to zamknąć w konfiguratorze i ile to zajmie.